Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

STANISŁAW ­DUNIECKI WĘDROWNY KAPELMISTRZ I KOMPOZYTOR

[1/2010]

Stanisław Duniecki,  portret z połowy XIX w.Wykształcony w lipskim konserwatorium, znał życie muzyczne ówczesnych Niemiec. Później przez cztery lata chadzał po wiedeńskim bruku, włóczył się po paryskich bulwarach, wędrował po schodach brukselskiego konserwatorium. Po powrocie do kraju wylądował, niedawny obywatel świata, w prowincjonalnym teatrze w Czerniowcach na Bukowinie...

Stanisław Duniecki urodził się w 1839 roku i wychowywał we Lwowie. Ojciec był wziętym adwokatem. Matka wywodziła się z rodziny ziemiańskiej i całkiem nieźle grała na fortepianie. W młodych latach występowała na koncertach organizowanych przez miejscowe Towarzystwo Muzyczne. Swoje umiejętności zawdzięczała Józefowi Krzysztofowi Kesslerowi, o którym pochlebne opinie wyrażał swego czasu Chopin. U Kesslera podstaw fortepianu uczył się także jej syn.
Za poradą nauczyciela piętnastoletni Stanisław Duniecki trafił do Lipska, gdzie wzrastał w kulcie Feliksa Mendelssohna. Po kilku latach wracając do rodzinnego miasta przywiózł partyturę czteroczęściowej symfonii, którą w 1858 r. zaprezentował jako solista na koncercie we Lwowie. Wzbudził swym występem nieskrywany podziw całego muzycznego Lwowa.
Żadnej innej symfonii niestety już nie napisał. Zwrócił się ku operze i zachęcony pomyślnym debiutem, skomponował jedno­aktówkę Korylla z librettem swego brata Pawła. Operę pokazano lwowskiej publiczności w maju 1859 roku. Zachwytów krytyki nie wywołała.
Po tej chybionej premierze wyruszył ponownie w świat. Otarł się o Wiedeń, w Paryżu brał lekcje u Hectora Berlioza i korzystał z porad nestora francuskich „operzystów” Daniela Aubera. Swój warsztat doskonalił także w Brukseli. Jednak po powrocie do kraju, obywatel świata, trafił do prowincjonalnego teatru Lucjana Ortyńskiego w Czerniowcach na Bukowinie. Grajków starał się przerabiać na muzyków, a „artystki” na primadonny. Układał muzykę do wodewilów i podrzędnych sztuk. Nie on jeden zresztą rozmieniał tu na drobne swój talent.
W trupie Ortyńskiego pracowała też wówczas nikomu nie znana Helena Modrzejewska.
Szczęście uśmiechnęło się w roku 1864. Dyrektor lwowskiego teatru Adam Miłaszewski, pragnąc zorganizować w mieście stałą scenę operową, wyciągnął Dunieckiego z Czerniowiec.
Kapelmistrz stanął na wysokości zadania. Kilka miesięcy po objęciu stanowiska 16 grudnia 1864 roku pokierował wykonaniem dzieła własnej kompozycji. Dwuaktowa opera komiczna Paziowie królowej Marysieńki od razu podbiła lwowską publiczność. Powtarzano ją wielokrotnie, zawsze przy nabitej sali. Z czasem okazać się miało, że przyniosła kompozytorowi największy rozgłos. Wprowadzenie wątków staropolskich przesądziło o ogromnym powodzeniu tej muzycznej facecji. Duniecki chciał więc wprowadzić Paziów na scenę warszawską. Kiedy w 1865 roku pojawił się w stolicy, władze Teatrów Rządowych, w obawie przed falą patriotycznych demonstracji, odmówiły wystawienia opery.
Jesienią 1865 roku Stanisław Duniecki był już w Krakowie. Przyjął stanowisko teatralnego kapelmistrza, zaproponowane mu przez dyrektora teatru Adama Skorupkę, chcącego w Krakowie stworzyć scenę operową. Po kilkunastu dniach, wspomagany przez wojskową orkiestrę i amatorski chór, poprowadził Paziów. Przedstawienie wzbudziło entuzjazm i długo nie schodziło z afisza.
Sukcesu tego nie powtórzyła w 1866 roku operetka Pakusa, którą niedługo potem wystawiono na scenach Berlina, Wiednia i Pragi. Po prostu zabrakło dobrych artystów.
W Krakowie, tak jak i we Lwowie przypadła Dunieckiemu niewdzięczna rola przygotowania operowego zespołu z prawdziwego zdarzenia, z własnymi solistami, zawodową orkiestrą i chórem. Z pomocą przyszli represjonowani artyści warszawscy, primadonna Maria Gruszczyńska, baryton Stanisław Niedzielski i miejscowa solistka Józefina Rapacka. Na nich opierając się przygotował premierę Moniuszkowskiej Halki, której przedstawienie odbyło się 29 listopada 1866 roku. Miesiąc później pracę Dunieckiego podziwiał sam Moniuszko. Niestety krakowska scena operowa nie miała szczęścia (i do dzisiaj go nie ma). Z początkiem 1867 roku dyrektor Skorupka podjął decyzję o wycofaniu się z przedstawień operowych, a Duniecki po pożegnalnym koncercie z końcem lutego 1867 roku opuścił Kraków.
Dalsze losy artysty nie są dokładnie znane. Podobno przebywał u brata Pawła w Rumunii. Inni wskazują na wieś Oleszkowo pod Kołomyją. Wiadomo, że ostatnie lata życia upłynęły kompozytorowi na walce z gruźlicą. Umarł, mając zaledwie 31 lat, w 1870 roku w Wenecji otoczony gronem najbliższych i przyjaciół i tam został pochowany.
Ostatnią pracą Dunieckiego była kilkuaktowa opera, która w zamierzeniu miała dać początek „nastaniu nowej, słowiańskiej szkoły”. Źródłem inspiracji libretta, które brat Paweł napisał razem z krakowskim literatem Janem Turskim, był staroruski poemat Słowo o pułku Igora. Niestety po partyturze Igora nie został żaden ślad. Brakuje również pozostałych partytur, znanych dziś tylko z tytułu. Jedynym dziełem Dunieckiego, które uniknęło tego losu, pozostają Paziowie królowej Marysieńki. Ich rękopis jest w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej. W roku 1964 Robert Satanowski wystawił Paziów w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Dwadzieścia lat później pokazano Paziów na małej scenie Teatru Wielkiego w Warszawie – z okazji obchodów 300-lecia odsieczy wiedeńskiej. Operetkę pokazano 63 razy, niestety nigdy nie skorzystano z okazji by muzykę Paziów utrwalić na płycie.

Opracowano na podstawie artykułu Grzegorza Zieziuli („Rzeczpospolita”, marzec 2001).