Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

SIOSTRA GENOWEFA WÓJCIK (1911–1974)

[4/2011]

Urodziła się w Wołczkowie koło Halicza. Jej rodzice Wincenty i Agnieszka z domu Cieślowska prowadzili niewielkie gospodarstwo rolne. W 1919 r. rozpoczęła naukę w szkole powszechnej w Wołczkowie i ukończyła cztery klasy. Pomagała rodzicom w pracy na roli; ich śmierć wcześnie ją osierociła.
W Mariampolu w pobliżu Wołczkowa miały dom Siostry Miłosierdzia, które obok pracy pielęgniarskiej w szpitalu prowadziły Stowarzyszenie Dzieci Maryi. Genowefa w 1922 r. zapisała się do Stowarzyszenia i była w nim bardzo aktywna, aż do wstąpienia w 1931 r. do Zgromadzenia. Przedstawiła dobrą opinię od sióstr z Mariampola, od własnego proboszcza oraz z urzędu gminy Wołczków.
Postulat odbyła we Lwowie, w domu św. Wincentego i 29 września 1932 r. rozpoczęła formację w seminarium (nowicjacie). 7 października 1933 r. otrzymała suknię szarytki, a 2 października 1937 r. złożyła święte śluby. Po ukończeniu seminarium została skierowana do pracy w kuchni w Nowosiółkach gdzie siostry prowadziły szpital, szkołę, odwiedzały ubogich oraz prowadziły Stowarzyszenie Dzieci Maryi. Siostry przebywały w Nowosiółkach przez całą wojnę, do 1945 r., kiedy to 18 marca 1945 r. musiały opuścić tereny przejęte przez ZSRR.
S. Genowefa na prośbę miejscowej ludności pozostała w Nowosiółkach. Z listu s. Popiel do ks. dyrektora Sióstr Miłosierdzia w Krakowie wiemy, że s. Genowefa jakby zastępowała księdza w opinii miejscowych, podtrzymywała nadzieję, żyjąc i pracując wśród nich była dla nich oparciem.
Ludzie gromadzili się w niedziele i święta w kaplicy szpitalnej, a s. Genowefa rozkładała szaty liturgiczne na ołtarzu, czytała modlitwy mszalne, by w ten sposób poniekąd uobecnić liturgię mszy św. gdy nie było kapłana. W miesiącu maju przewodniczyła nabożeństwom, w Wielkim Poście dekorowała Boży grób, organizowała nabożeństwo Gorzkich Żali i Drogi Krzyżowej.
Korespondencja z przełożonymi w Polsce była utrudniona, ale zachowało się 5 listów s. Genowefy do wizytatorki w Krakowie.
W pierwszym liście z 9 stycznia 1957 r., nazywa s. wizytatorkę „Mamą”, zaś przełożonych generalnych „Babcią i Dziadkiem”. Prosi w nim o renowację świętych ślubów i pozwolenia z nich wynikające: Proszę o przedłożenie mojej prośby Dziadkowi i Babci Frani (Franciszka Lepicard), którym to najdroższa Mamusia wszystkich poleca i bardzo proszę nie zapomnieć o mnie.
S. Popiel sformułowała wówczas bardzo dobrą opinię o s. Genowefie: To bardzo dobra siostra; taka prosta, głęboko pobożna i ma ducha apostolskiego, ślicznie tamtejszej ludności w Nowosiółkach zastępowała w kaplicy Sióstr kapłana. Ten duch apostolski skłonił ją do pozostania z ludźmi, choć inne siostry wyjechały. S. Genowefa przyjęła strój tamtejszych kobiet i jakby jedna z nich, była im przewodniczką w drodze do Boga.
We wspomnianym liście z 1957 r. s. Genowefa pisała, że po ośmiu latach, w Boże Narodzenie tego roku była pasterka z kapłanem; było bardzo zimno, ale na Nowy Rok już ksiądz ze Złoczowa nie dojechał z powodu zasp, mrozu i wiatru. W następnych listach pisała już częściej o Mszy odprawianej z okazji Świąt Wielkanocnych, Bożego Narodzenia, o nabożeństwach i procesjach z udziałem księdza ze Złoczowa. Wiemy, że był to zacny i świątobliwy kapłan ks. Jan Cieński.
Zgromadzenie starało się pomagać s. Genowefie, korzystając z okazji, by jej wysłać paczki. S. Genowefa dziękowała za nie, zawierały bowiem to, co się przydawało w kościele, albo do jej osobistego użytku. Ona też chciała się dzielić, tym co miała; np. w liście z 27 marca 1961 r. pisze, że 16 marca wysłała paczuszkę i chciałaby wiedzieć czy doszła. Niestety nie napisała, czy dzieliła się z siostrami. Z listów dowiadujemy się o jej pracy. W miesiącach letnich prowadziła ochronkę dla dzieci, których rodzice pracowali na polach. Sama też brała udział w pracach polowych, ucząc przy okazji religii zarówno dzieci, jak i dorosłych. W jesieni 1957 r. gotowała posiłek dla studentów, którzy przyjechali ze Lwowa do kopania ziemniaków. Zimy były mroźne, s. Genowefa skarżyła się na reumatyzm i grypy, które powtarzały się każdego roku.
Siostra Genowefa Wójcik u kresu życiaKłopoty ze zdrowiem, zmagania z ponurą rzeczywistością, a nade wszystko poczucie samotności („jak wróbelek na dachu”) budziły w niej tęsknotę. Dwa razy w latach 60. i 70. udało się jej przyjechać do Krakowa po świecku, tak jak się ubierała w Nowosiółkach. Po krótkim pobycie, wzmocniona na duchu, wracała do swojej misji. W latach 60. s. Maria Bukowińska szarytka z Krakowa pojechała w okolice Mariampola odwiedzić swojego brata, przy tej okazji spotkała się z s. Genowefą, przekazując jej wiadomości z Polski, a zwłaszcza z życia w Zgromadzeniu. Było to dla niej wielką pociechą.
W listach do Krakowa, pisanych tak, jak tam mówiła z otoczeniem, czasem nieporadnie, jest wielka pokora, przywiązanie do Zgromadzenia, szacunek do przełożonych i potwierdzenie słuszności decyzji o pozostaniu z wyboru na wschodzie z tymi, którzy tam pozostać musieli.
Siostra Genowefa zmarła w Nowosiółkach; miała 63 lata życia, a 42 lata powołania. Mszę św. żałobną odprawił ks. Cieński ze Złoczowa. Jej ciało złożono na cmentarzu w Nowosiółkach wśród tych, którym poświęciła życie.

Opracowała Marta Walczewska na postawie: Archiwum Sióstr Miłosierdzia w Krakowie. Katalog domów, t. 2, s. 121; Listy s. Genowefy Wójcik; Akta sióstr zmarłych 1972–1974, rękopisy i maszynopisy.