Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

Kazimierz Wierzyński

[4/2014]

Katarzyna Utracka

 

Kazimierz Wierzyński urodził się 120 lat temu

Fragmenty artykułu zamieszczonego w tygodniku „W Sieci” z 18–24 II 2013 pt. „Minęła 44. rocznica śmierci Kazimierza Wierzyńskiego – zakazanej w PRL poetyckiej gwiazdy międzywojnia”.

 

Urodził się w Drohobyczu w 1894 roku. Ojciec poety, Andrzej, był synem spolonizowanego Austriaka i pierwotnie nazywał się Wirstlein. Matką zaś była Felicja z Dunin-Wąsowiczów. W związku z zawodem ojca, który był urzędnikiem kolejowym, rodzina Wierzyńskich często zmieniała miejsce zamieszkania. Gimnazjum przyszły poeta ukończył w Stryju, po czym na uniwersytetach w Krakowie, Wiedniu i Lwowie studiował filozofię, slawistykę, literaturę niemiecką i historię, angażując się jednocześnie w działania ruchu niepodległościowego.

Pierwszy wiersz napisał mając 13 lat. W wieku osiemnastu debiutował tytułem Niech żyje życie na łamach ukazującego się w Poznaniu miesięcznika Organizacji Młodzieży Narodowej „Brzask”.

Po latach wyznał: Byłem samoukiem literackim, nikt nie kierował moimi upodobaniami, nie pomagał wyrobić smaku ani sądu. Wychowała mnie prowincja, jej zawdzięczam, co we mnie ocknęło się dobrego, i za jej sprawą powstawały też we mnie niedomagania i defekty.

Kiedy wybuchła I wojna światowa, miał dwadzieścia lat. Po ogłoszeniu powszechnej mobilizacji wstąpił do polskiej ochotniczej formacji wojskowej Legion Wschodni, dowodzonej przez Józefa Hallera, a po jej rozwiązaniu wcielony został do armii austriackiej. Oddział, w którym walczył, w połowie 1915 roku dostał się do niewoli rosyjskiej. Wierzyński przez dwa i pół roku przebywał w obozie jenieckim w Riazaniu. […]

Na początku 1918 roku uciekł z niewoli i dotarł do Kijowa. Wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej i uczęszczał do Szkoły Podoficerskiej, gdzie brał udział w szkoleniach prowadzonych przez samego kpt. Leopolda Lisa-Kulę. Upojony odzyskaną wolnością i odradzającą się Polską pisał: Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną. Po latach skonstatował: Dziś słucham tych strof z lekkim przerażeniem. Czy można było zachłysnąć się życiem do tego stopnia? A jednak tak było, nie mogę się zaprzeć.

Po półrocznym pobycie w Kijowie wrócił do kraju. Zamieszkał w Warszawie, gdzie szybko znalazł się w centrum życia literackiego. W kawiarni poetyckiej „Pod Picadorem”, mieszczącej się początkowo przy Nowym Świecie, a później w piwnicy Hotelu Europejskiego, recytował swoje wiersze. Tam poznał Juliana Tuwima, Jarosława Iwaszkiewicza, Antoniego Słonimskiego i Jana Lechonia, z którymi współtworzył grupę poetycką Skamander. Wszedł również do zespołu redakcyjnego nowo powstałego miesięcznika „Skamander”. Wówczas też zrodziła się jego wielka przyjaźń z Leopoldem Staffem, który stał się dla niego mistrzem poetyckim. Zasiał on w początkującym autorze umiłowanie liry­ki, uczył i dawał przykład, jak ją uprawiać, pomagał w wydawaniu wierszy.

Wreszcie nadeszła długo oczekiwana chwila. W 1919 roku dwudziestopięcioletni Wierzyński wydał swój pierwszy tomik Wiosna i wino, entuzjastycznie przyjęty prze krytyków i czytelników. Była ona jedną z najważniejszych książek międzywojennej Polski. Kilka miesięcy później poeta po raz trzeci włożył wojskowy mundur. Wstąpił w szeregi Wojska Polskiego i jako oficer rozpoczął pracę w kierowanym przez Juliusza Kadena-Bandrowskiego Biurze Prasowym Naczelnego Dowództwa. Rok później wziął udział w wyprawie kijowskiej. […]

 

Po oszałamiającym debiucie literackim w następnych latach wychodziły kolejne tomiki jego poezji. W 1927 roku ukazał się głośny Laur olimpijski, który rok później przyniósł autorowi zwycięstwo i złoty medal na Konkursie Literackim IX Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie.

Oprócz pisarstwa kolejną jego pasją były podróże. Z wypraw do Szwajcarii, Hiszpanii, Niemiec i Francji pisał reportaże publikowane w prasie krajowej. W 1929 roku udał się w sześciomiesięczną podróż po Stanach Zjednoczonych, które wywarły na nim ogromne wrażenie. Nawet nie przypuszczał, że dziesięć lat później tam zamieszka. […]

Nie pisał do szuflady, jego wiersze znajdowały wydawców. W przeddzień wybuchu wojny był już popularnym poetą, tłumaczonym nawet na obce języki. W 1935 roku został uhonorowany Złotym Wawrzynem Akademickim Polskiej Akademii Literatury, a rok później Państwową Nagrodą Literacką.

W 1938 roku wybrano go na członka Polskiej Akademii Literatury po zmarłym Bolesławie Leśmianie.

Nadszedł dramatyczny rok 1939. Ja obudziłem się 1 września o piątej rano i parę minut potem uświadomiłem sobie, że o godzinie tej skończył się jeden świat, a zaczął inny – zanotował Wierzyński. Kilka dni później jako członek zespołu „Gazety Polskiej”, wraz z żoną Haliną z Pfefferów Sztompkową, ewakuował się do Lwowa, a następnie przez Rumunię, Jugosławię i Włochy przedostał się do Francji. Po kilkumiesięcznym pobycie w Paryżu, w maju 1940 roku opuścił Francję i przez Hiszpanię, Portugalię i Amerykę Południową w połowie 1941 roku dotarli do Nowego Jorku. Tam poeta wspólnie z Lechoniem i Jozefem Wittlinem zaczął wydawać „Tygodniowy Przegląd Lite­racki Koła Pisarzy z Polski”, a następnie „Tygodnik Polski”. Okres emigracji pogłębił jednak różnice ideowe i konflikty między skamandrytami. Tuwim nawiązał kontakty z lewicową grupą Oskara Langego, pozostali (Słonimski, Grydzewski, Baliński, Hemar) po upadku Francji wyjechali do Londynu.

Mimo oddalenia od kraju twórczość Wierzyńskiego podtrzymywała i zagrzewała do walki. W czasie wojny wydał trzy tomy: Barbakan warszawski, Ziemia-Wilczyca i Róża wiatrów. W 1946 roku ukazał się kolejny głośny, Krzyże i miecze, będący najwybitniejszym osiągnięciem polskiej liryki patriotycznej. Zbiór ten jest świadectwem niezgody poety na wynik polskiej walki o wolność i podsumowaniem tragicznych doświadczeń wojennych. […]

 

Nie akceptując rządów komunistów w Polsce, Wierzyński spędził resztę życia na emigracji, głównie w Stanach Zjednoczonych. W przeciwieństwie do wielu artystów emigracyjnych był twórcą zaangażowanym. W 1947 roku podpisał Uchwałę Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, której sygnatariusze zalecali: „Nie ogłaszać w pismach i wydawnictwach kierowanych przez władze narzucone utworów swoich, dawnych i nowych”. Wiersze polityczne inspirowane wydarzeniami w powojennej Polsce regularnie publikował na łamach czasopism emigracyjnych.

Na obczyźnie wydawał kolejne tomiki i eseje, napisał nawet biografię Chopina, współpracował z Sekcją Polską Radia Wolna Europa, brał udział w dyskusjach literackich, przygotowywał felietony.

Wokół jego osoby koncentrowało się wiele środowisk patriotycznych na uchodźstwie. W kraju emigracyjna twórczość poety była zakazana przez PRL-owską cenzurę aż do śmierci pisarza, a wiele utworów mogło ukazać się w Polsce dopiero po roku 1989.

Na zawsze pozostała w nim tęsknota za ojczystą ziemią, a zwłaszcza za miejscami dzieciństwa i młodości: Stryjem, Drohobyczem, Samborem, Stanisławowem i Chyrowem. Uczucia te wielokrotnie znajdowały wyraz w jego twórczości. Wierzyński zmarł w wieku siedemdziesięciu pięciu lat w Londynie. W roku 1978 prochy pisarza wróciły do ojczyzny, by spocząć w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach. Droga poety wędrowca dobiegła końca.