Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

Ludwik Zarewicz

[4/2015]

Marzena i Marek Florkowscy

Ze Lwowa do Krakowa

Nieznana historia Ludwika Zarewicza

Zapomniany historyk

Z wyboru był krakowianinem, choć urodził się we Lwowie i tam spędził dzieciństwo i młodość.

Nie ma w tym stwierdzeniu niczego nadzwyczajnego, podobnie jak w fakcie, że stał się wielkim miłośnikiem Krakowa. Takich życiorysów jest wiele. Co zatem skłoniło nas do bliższego zajęcia się tą właśnie postacią i życiem Ludwika Zarewicza?

Powodów było kilka. Po pierwsze był w Krakowie w II połowie XIX wieku postacią poważaną, choć dziś jego nazwisko bliskie jest właściwie tylko garstce historyków sztuki i historyków Krakowa. Badał miejsca mało znane – był pierwszym historykiem klasztoru kamedułów na Bielanach i co więcej – także całego zakonu kamedulskiego w Polsce, a stało się to możliwe dzięki jego wielokrotnym wyprawom na Bielany, przyjaźni z zakonnikami i udostępnieniu mu archiwum zakonnego, co było wyrazem wielkiego zaufania. Badał także kościół na Skałce czy katedrę wawelską, ale wyprawiał się i w teren, np. do pobliskich Dobczyc czy Lanckorony, którym poświęcił osobne monografie.

Także jego życie osobiste obfitowało w ważne wydarzenia – był ojcem Aleksandra, który w wieku dorosłym stał się cenionym lekarzem Krakowa i kolekcjonerem dzieł sztuki. W jego mieszkaniu przy ul. Floriańskiej 40 często spotkać można było Jacka Malczewskiego i Kazimierza Pochwalskiego.

Jedna z córek Ludwika Zarewicza, Michalina, wyszła natomiast za mąż za Juliana Pagaczewskiego, znanego w mieście browarnika, który jako pierwszy w kraju rozpoczął produkcję porteru, wcześniej sprowadzanego z Anglii. Ich synem był Julian Pagaczewski junior, w przyszłości znany i wybitny historyk sztuki, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z powodu przedwczesnej śmierci ojca jego wychowaniem zajmował się m.in. dziadek macierzysty Ludwik Zarewicz i to on w dużej mierze wpłynął na rozwój zainteresowań wnuka.

 

Filozof i prawnik wykształcony we Lwowie

Do końca nie wiadomo, co sprawiło, że w roku 1846 Ludwik Zarewicz przyjechał do Krakowa i tu się osiedlił. Urodził się w 1813 roku we Lwowie i został ochrzczony w obrządku łacińskim w kościele parafialnym św. Marii Magdaleny. W szóstym roku życia stracił ojca, a pomoc w wychowaniu syna zadeklarował jego stryj i chrzestny Andrzej Zarewicz, prawnik i sekretarz w magistracie.

Zapewnił on swojemu chrześniakowi wykształcenie na równi z własnymi synami, dbał o jego rozwój duchowy i kulturalny.

Ludwik Zarewicz studiował na Uniwersytecie Lwowskim. Równocześnie starał się rozwijać swoje zainteresowania: nadobowiązkowo słuchał wykładów z historii ogólnej, historii austriackiej, ascetyki, sztuk pięknych, archeologii, filologii greckiej i numizmatyki. Wśród jego nauczycieli byli tak zasłużeni jak: Franciszek Kodesch, prawnik, w latach 1808–1809 rektor UJ; August Kuzek, fizyk, później wykładowca na Uniwersytecie w Wiedniu; Grzegorz Jachimowicz, zakonnik, w następnych latach metropolita lwowski obrządku greckiego; Franciszek Michał Canaval, filolog; Franciszek Stroński, filozof, dyrektor biblioteki Uniwersytetu Lwowskiego i Biblioteki Jagiellońskiej. Najbardziej przez wszystkich ukochanym wykładowcą był Józef Mauss z wolnego księstwa badeńskiego, instruktor rządowy austriacki Ferdynanda II, który wykładał historię, archeologię i sztukę. Prawdopodobnie to wówczas, podczas spotkań z tak niebanalnymi osobowościami, zrodziła się lub ugruntowała pasja historyczna Ludwika Zarewicza. Na jej pełny rozkwit trzeba było jednak jeszcze trochę czasu.

 

Miłośnik Krakowa

Ludwik Zarewicz ukończył także studia prawnicze na Akademii Lwowskiej i pracował początkowo we Lwowie, a następnie w Samborze. Jednocześnie zdecydował się na założenie rodziny z Klotyldą z Gajdów. W 1846 roku opuścił Sambor i przeprowadził się do Krakowa. Mieszkał przy ulicy Karmelickiej, w najbliższym sąsiedztwie Walerego Eliasza Radzikowskiego, Ambrożego Grabowskiego i trochę dalszym – Estreicherów.

Ludwik Zarewicz rozwijał swoje pasje historyczne stając się wnikliwym badaczem archiwów i księgozbiorów krakowskich. Okres rozkwitu przeżywała wtedy Biblioteka Jagiellońska mieszcząca się w Collegium Maius, a kolejni jej dyrektorowie przyczyniali się do jej rozwoju. Dla Zarewicza szczególnie ważny był czas, kiedy tę funkcje sprawował Karol Estreicher. Właśnie w Bibliotece Jagiellońskiej, w przechowywanej tam spuściźnie po Żegocie Paulim zachowały się odręczne notatki Ludwika Zarewicza. Ci dwaj badacze być może zetknęli się jeszcze we Lwowie, gdzie od roku 1843 Żegota Pauli uczestniczył w życiu literackim i politycznym, lub później w Krakowie, gdzie Pauli pracował jako bibliotekarz i konserwator archiwum Potockich, a następnie właśnie w „Jagiellonce” Zarewicz śledził z uwagą wszelkie wydarzenia w mieście. W tym czasie istotne zmiany dokonywały się m.in. w kościele na Skałce – miejscu śmierci św. Stanisława. Obchodzono nie tylko 800-lecie jego śmierci, ale w roku następnym 400-lecie śmierci Jana Długosza. Postanowiono wówczas przenieść doczesne szczątki Długosza do nowego grobowca. Ludwik Zarewicz relacjonował przebieg zdarzeń, których prawdopodobnie był naocznym świadkiem.

Choć nie dysponujemy bezpośrednimi dowodami, to jednak można przypuszczać, że interesował się Zarewicz także prowadzonymi w latach 1873–1878 pracami konserwatorskimi w grobach królewskich na Wawelu. Odnowiono wówczas krypty i sarkofagi i udostępniono je zwiedzającym, co spotkało się z wielkim zainteresowaniem społeczeństwa. Sam Zarewicz zresztą był inicjatorem otwarcia grobów Mikołaja Wolskiego, Pawła Henika znajdujących się w kościele eremu bielańskiego i zamieścił w swoich książkach bardzo szczegółowe relacje.

Klasztor kamedułów na Bielanach był jego ulubionym zakątkiem Krakowa. Owocem wielogodzinnych i wielomiesięcznych poszukiwań w archiwum klasztornym, a także rozmów z mnichami stała się książka Zakon Kamedułów. Jego fundacje i dziejowe wspomnienia w Polsce i na Litwie.

 

Powroty

Ludwik Zarewicz zmarł 17 września 1890 roku na żółtaczkę i zapalenie płuc i dwa dni później został pochowany na cmentarzu Rakowickim w Krakowie w grobowcu, który sam budował. Czy przed śmiercią choć raz powrócił do Lwowa? Czy chciał obejrzeć miejsca dzieciństwa i młodości? Czy myślał o napisaniu historii Lwowa lub choćby wspomnień z okresu studiów? Nie zachowały się żadne notatki, które mogłyby na to wskazywać. Podobnie jak nie wiemy nic na temat wyjazdów do Lwowa jego syna czy wnuka, a przecież nawet z punktu widzenia czysto naukowego byłoby to dla nich ciekawe.

Być może to są jeszcze obszary nieodkryte i godne dalszych poszukiwań, podobnie jak szukanie śladów Ludwika Zarewicza w samym Lwowie.


 

 

 

 

 

 

Marzena i Marek Florkowscy są autorami książki „Ludwik Zarewicz – miłośnik Krakowa i przyjaciel Kamedułów”, ­Kraków 2014.