Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

LESIA RUDECKA

[3/2004]

Pani Rudecka

 

Osoby w średnim wieku, mieszkające od lat w Krakowie, a osoby starsze – ze Lwowa pamiętają zapewne dwie panie Dąmbskie, z których każda zapisała się we wspomnieniach – każda na swój sposób. Izydora i Aleksandra Dąmbskie pochodziły z Rudnej Wielkiej k. Rzeszowa, majątku dobrze znanego naszym Czytelnikom z artykułu dra Tadeusza Kukiza w CL 4/03 o dziejach Galerii Dąmbskich.

Obie panie mieszkały do II wojny we Lwowie. Tam ukończyły szkoły. Pani Izydora, uczennica Twardowskiego i Ajdukiewicza na UJK, została w latach powojennych profesorem filozofii na UJ. Jej młodsza siostra Aleksandra, pamiętana jako pani Lesia Rudecka, ukończyła filozofię i biologię na UJK, ale z zamiłowania była pielęgniarką. To powołanie ukształtowało jej podziwu godne życie. W ub. roku przypadła piętnasta rocznica jej śmierci (1902–88).

Najpierw pracowała w poradni Towarzystaw Walki z Gruźlicą we Lwowie przy ul. Lindego 5, a równocześnie w lecznicy na Hołosku*. Brała udział w rozmaitych kursach i szkoleniach praktycznych, pracowała od świtu do nocy.

Przed samym wybuchem II wojny jako siostra rezerwy PCK została zmobilizowana i przydzielona do pociągu sanitarnego. Kiedy pociąg utknął pod Samborem, a rannych Niemcy umieścili – za jej wstawiennictwem – w szpitalach, wróciła do Lwowa. Podjęła pracę w RGO, do więzień roznosiła paczki z żywnością i bielizną, a także grypsy. Włączyła się do konspiracji w szeregach ZWZ-AK. Ukrywała się i wtedy to zmieniła nazwisko na Rudecka. W swoim mieszkaniu ukrywała oficerów WP i pomagała w przerzutach do Rumunii. Z transportów deportacyjnych na nieludzką ziemię uratowała wiele małych dzieci i ciężko chore osoby; przechowywała dzieci żydowskie. Była znana wśród najuboższych Lwowa, a kiedy jej ukradziono torebkę z pieniędzmi i dokumentami, złodziej odniósł ją na polecenie jakiejś władzy złodziejaszków.

Po 1945 r. osiadła w Gdańsku i tam podjęła pracę w Szkole Pielęgniarek. W 1958 r. przeniosła się – za siostrą – do Krakowa. Po przejściu na emeryturę rozpoczęła pracę współorganizując parafialną opiekę społeczną pod kierunkiem legendarnej Hanny Chrzanowskiej. Z tego czasu datowała się jej znajomość z ks. Karolem Wojtyłą.
W miarę upływu lat i spadku sił fizycznych organizowała telefonicznie wczasy i rekolekcje dla ciężko chorych i niesprawnych***.
Spoczęła w rodzinnej Rudnej Wielkiej.


*  *  *

O Aleksandrze Dąmbskiej vel Rudeckiej pisano już sporo. Powyższe dane zaczerpnęliśmy z artykułów M. Obercowej i L. Zgody w TP 26/88.
Czy nie warto by zwrócić uwagi Władz Kościelnych – Lwowa i Krakowa oraz Rzeszowa – na postać i życie Pani Lesi Rudeckiej?

Andrzej Chlipalski

 

* Patrz wspomnienie o poecie Janie Zahradniku na poprzedniej stronie.

** Piszący te słowa przez parę lat – na prośbę p. Lesi zawoził i odwoził takie osoby z Krakowa na rekolekcje do Domu Parafialnego w Trzebini.