Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

Karol Odrycki, JEDEN Z WIELU STROŃSKICH

[2/2001]

W naszym kwartalniku już niejednokrotnie przedstawialiśmy intencję zebrania dziejów rodzin tym charakterystycznych dla naszej Ziemi, że wydały wielu znaczących ludzi świata nauki, literatury, sztuki, polityki, wojskowości, Kościoła – ale nikt o nich dotąd nie opowiedział jako o całych familiach, nie licząc biografii poszczególnych ich przedstawicieli. W CL pisaliśmy o Hausnerach, napomknęliśmy o paru innych rodzinach. Jednak ciągle na opracowanie czekają sagi rodzin Strońskich, Łomnickich, Longchamps (czy Dylewskich, o których mowa wyżej), a także sporo zasłużonych rodzin ziemiańskich – jak Badeniowie, Wolańscy, Komorowscy. Ostatnio wydano historię rodu Dzieduszyckich, ale tylko jednej linii (i to nie tej, z której pochodzi nasz „pan Tunio”).
Nazwisko Strońskich przewija się przez dzieje Lwowa i Małopolski Wschodniej – od Tarnopola po Przemyśl – nieustannie, od paru wieków, aż do dziś (teraz po tej i po tamtej stronie kordonu). Może ktoś już o nich pisał albo właśnie pisze? Bylibyśmy wdzięczni za taką wiadomość.
Na dobry początek przedstawiamy krótką informację o malarzu, wyjętą z recenzji Ignacego Witza z okazji wystawy twórczości artysty (chyba w Przemyślu) w 1968 r., a opublikowanej w pracy zbiorowej pt. Z dziejów kultury i literatury Ziemi Przemyskiej (pod red. S. Kratochwil-Kostrzewskiej, Przemyśl 1973).

Marian Stroński urodził się w 1892 r. w Tarnopolu. Studia artystyczne odbył w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych – był tam uczniem T. Axentowicza i J. Pankiewicza – oraz na akademii wiedeńskiej, a nieco później uzupełniał je przez 3 lata w Paryżu. Wystawiał w Warszawie, Lwowie i Łodzi.
Po II wojnie zorganizował w Przemyślu Szkołę Rysunku i Malarstwa, potem przemianowaną na Ognisko Kultury Plastycznej, którego był dyrektorem. Jego osobista twórczość obejmowała liczne polichromie ścienne, głównie w kościołach Małopolski, malarstwo sztalugowe – przeważnie pejzaże (także marynistyczne). Malarstwo to było zrazu utrzymane w zachowawczych konwencjach, ale w pewnym momencie – w latach pięćdziesiątych – zerwał z przeszłością i dokonał zadziwiającej metamorfozy. Jak pisze Witz –
... buduje swoje własne, bardzo niezależne malarstwo, równocześnie wyraziście współczesne i osobiste. Stanie teraz na granicy sztuki posługującej się kształtami aluzyjnymi i metaforycznymi, które w dalekich reminiscencjach mają w sobie coś z kubistycznej, orfickiej morfologii. [...] Zawiera w każdym ze swych obrazów wiele podtekstów natury, każe się ich domyślać, i co najdziwniejsze, domyślamy się w jej kolorach przenikających się w świetle organizującym wszystko nieomal, w rytmach niezmiennie uporządkowanych i czasem zamącanych ekspresyjnym nieoczekiwanym elementem. Działa wszystkim: szlachetnością materii, daleką aluzją, a przede wszystkim tym, że te obrazy są właściwie do malarstwa, jakie znamy, niepodobne, a zarazem w swej problematyce, w ogólnej – to znaczy ludzkiej, i szczególnej – to znaczy malarskiej, jakieś bardzo z drugiej połowy wieku dwudziestego wyrosłe.

Życie Mariana Strońskiego zamknęło się między dwoma miastami: Tarnopolem i Przemyślem. Zauważmy, że dziś w Tarnopolu żyje i działa prof. Henryk Stroński, prezes tamtejszego Towarzystwa Oświaty i Kultury Polskiej. Do swoich przemyskich korzeni natomiast przyznaje się reporterka i publicystka Anna Strońska (dziś w Warszawie), zainteresowana i dobrze zorientowana w problematyce polsko-ukraińskiej. W 1998 r. wyszła jej książka Dopóki milczy Ukraina. Książkę tę niebawem omówimy na naszych łamach.