Karol Kapłon, Piotr Boroń

Polacy pożegnali ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego

Może jeszcze za wcześnie, może mamy zbyt mały dystans do postaci ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, by umieszczać go w hierarchii naszych bohaterów, ale już pierwsze komentarze po jego śmierci wskazują, że zapisał się na trwałe w dziejach Polski jako postać wielka. Pasuje do niego przymiotnik „niezłomny” i to zarówno w odniesieniu do jawnych wrogów Kościoła i Ojczyzny, jak i swych różnych zwierzchników, których autorytet urzędowy szanował, ale piętnował ludzkie wady. Nie musieliśmy się zgadzać ze wszystkim, co mówił, ale jego głos był zawsze interesujący i jak Polska długa i szeroka słyszalny. Zasłużył sobie na szacunek, a z głębi serca opłakują go liczni ludzie bardzo blisko z nim związani w dziełach miłosierdzia, czynionego w imię Boga. I choć tego pojęcia najczęściej się nadużywa, on faktycznie okazuje się człowiekiem niezastąpionym.

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Ksiądz Tadeusz Bohdan Isakowicz‑Zaleski urodził się 7 września 1956 w Krakowie. Jego ojcem był językoznawca, urodzony w Monasterzyskach, woj. tarnopolskie, docent w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie, pochodzący z drobnej szlachty, Jan Zaleski, a jego matką Teresa z ormiańskiej rodziny Isakowiczów, osiadłej przed wojną w Stanisławowie, a mieszkającej w Rzeczpospolitej od trzystu lat. Do tej rodziny należał także przedostatni ormiańskokatolicki arcybiskup Lwowa Izaak Mikołaj Isakowicz „Złotousty” (ur. w 1824 r. w Łyścu k. Stanisławowa – zm. w 1901 roku we Lwowie). W 1975 r. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wstąpił do seminarium duchownego w Krakowie, które ukończył po przymusowej dwuletniej przerwie na odbycie służby wojskowej. Pracę magisterską napisał pod kierunkiem ks. prof. Bolesława Kumora. Święcenia kapłańskie przyjął 22 maja 1983 r. w Katedrze na Wawelu od ks. kardynała Franciszka Macharskiego jako kapłan rytu rzymskiego i ormiańskiego. Będąc jeszcze w seminarium był związany z opozycją demokratyczną m.in. Studenckim Komitetem Solidarności, a następnie z podziemną „Solidarnością”. Kolportował wśród duchownych pisma drugiego obiegu i sam współredagował bibułowe pismo „Krzyż Nowohucki” pod pseudonimem „Jacek Partyka” oraz kwartalnik katolicki „Spotkania”. Działał w prowadzonym przez ks. Kazimierza Jancarza Duszpasterstwie Ludzi Pracy w Nowej Hucie-Mistrzejowicach.

W 1985 r. został dwukrotnie pobity przez funkcjonariuszy SB, raz w Wielką Sobotę w rodzinnej kamienicy przy ul. Zyblikiewicza, a drugi raz 4 grudnia, w klasztorze Córek Bożej Miłości na Woli Justowskiej. Jednak komunistom nie udało się go zastraszyć i kontynuował działalność ­opozycyjną. Był duszpasterzem protestujących robotników podczas strajku w Hucie im. Lenina w 1988 r. Od 1979 r. był członkiem Ruchu Wiara i Światło, zajmującego się pomocą osobom niepełnosprawnym intelektualnie. O członkach i działalności ruchu pisał później w książce pt. „Ludzie dobrzy jak chleb”. Był zafascynowany duchowością św. Brata Alberta i w 1987 r. założył wraz z Zofią Tetelowską i Stanisławem Pruszyńskim Fundację jego imienia, także zajmującą się osobami upośledzonymi umysłowo, prowadzącej schronisko w podkrakowskich Radwanowicach. Dziś Fundacja ta prowadzi ponad 30 ośrodków terapeutycznych w całej Polsce. Od lat dziewięćdziesiątych był organizatorem i uczestnikiem wielu konwojów humanitarnych do zniszczonych wojną krajów byłej Jugosławii i Czeczenii, a także do Albanii i na Ukrainę.

W roku 1997 otrzymał od ks. kard. Franciszka Macharskiego tytuł kanonika honorowego archidiecezji krakowskiej, w uznaniu zasług w pracy z osobami niepełnosprawnymi. Jednak w roku 2006 zrezygnował z tytułu na znak protestu przeciwko pomówieniom skierowanym pod swoim adresem. Po uzyskaniu święceń kapłańskich został skierowany na studia do Papieskiego Kolegium Ormiańskiego w Rzymie. Jednak nie mógł się tam udać, gdyż kilkukrotnie odmówiono mu wydania paszportu, ze względu na współpracę z podziemną „Solidarnością”. Studia w Rzymie odbył dopiero w 2001 roku.

W 2000 r. został mianowany przez kard. Józefa Glempa duszpasterzem środowiska Ormian polskich w Krakowie, natomiast w latach 2002–2009 był duszpasterzem Ormian w całej Polsce południowej. Po utworzeniu trzech parafii ormiańskokatolickich w Polsce w 2009 r. został proboszczem parafii południowej pod wezwaniem św. Grzegorza Oświeciciela z siedzibą w Gliwicach. Poza kościołem Trójcy Świętej w Gliwicach odprawiał Msze św. w rycie ormiańskim w innych ośrodkach na terenie swej parafii południowej, m.in. w kościele Bożego Miłosierdzia w Krakowie przy ul. Smoleńsk, w kościele oo. dominikanów oraz kościele Bożego Ciała we Wrocławiu, a także w różnych miejscach na terenie całej Polski. Ze stanowiska proboszcza zrezygnował w 2017 r., ze względu na problemy zdrowotne, a także z powodu konieczności większego zaangażowania w Fundacji im. Brata Alberta oraz w prace w rodzimej archidiecezji krakowskiej. Był autorem wielu książek o różnej tematyce. Wśród napisanych przez niego książek można znaleźć pozycje opisujące dzieje Kościoła Ormiańskokatolickiego, takie jak „Arcybiskup ormiański Izaak Mikołaj Isakowicz «Złotousty (1824–1901)». Duszpasterz, społecznik i patriota” (wyd. 2001 r.) i „Słownik biograficzny księży ormiańskokatolickich i księży rzymskokatolickich pochodzenia ormiańskiego w Polsce w latach 1700–2000” (2001), jak i również przybliżające historię świecką, ze szczególnym akcentem na upamiętnienie ofiar ludobójstw dokonanych przez Turków na Ormianach pod koniec I wojny światowej oraz ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów w czasie II wojny światowej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Książki historyczne jego autorstwa to „Przemilczane ludobójstwo na Kresach” (2008), „Nie zapomnij o Kresach” (2011), „Żywa historia” (2014), czy „Na ścieżkach historii” (2015) i inne. Napisał też książkę „Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej” (2007), za którą otrzymał Nagrodę Literacką im. Józefa Mackiewicza. Pisał też o walce z problemami dotykającymi współczesny Kościół m.in. w książce „Kościół ma być przezroczysty”. Poza tym wydał kilka tomów poetyckich, m.in. „Wiersze” (2006) oraz pamiętnik pt. „Personalnik subiektywny” i autobiografię „Moje życie nielegalne”. Wielokrotnie występował w mediach, przybliżając szerszej publiczności historię narodu i Kościoła Ormiańskokatolickiego oraz problemy polskich Ormian. W swoich licznych wypowiedziach medialnych apelował również do władz państwowych o potępienie ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA i o upamiętnienie ofiar tych zbrodni. Natomiast do władz kościelnych zwracał się o przeprowadzenie lustracji wśród polskiego duchowieństwa, do czego skłoniło go odkrycie swych akt w IPN, gdzie natrafił na liczne donosy ze strony kolegów w kapłaństwie. W 2006 r. zaproponował, aby władze Archidiecezji Krakowskiej ujawniły listę współpracowników Służby Bezpieczeństwa działających wśród jej duchowieństwa. Ze względu na tę prośbę ks. kard. Stanisław Dziwisz zdecydował o powołaniu komisji „Pamięć i Troska” pod kierunkiem ks. bp. Grzegorza Rysia, z której działalności ks. Tadeusz nie był jednak zadowolony. Po spotkaniu z kard. Dziwiszem miał otrzymać pozwolenie na kontynuowanie swoich dociekań. Chociaż po pewnym czasie pozwolenie zostało wycofane, a księdzu zakazano wypowiadania się publicznie na temat współpracy duchownych ze Służbą Bezpieczeństwa, był on na tyle zdeterminowany, by dojść do prawdy i nie ustał w badaniu dokumentów IPN, a skutki swoich badań podał we wspomnianej wyżej książce „Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej”. W związku ze swoją działalnością na rzecz przejrzystości struktur kościelnych stał się również orędownikiem osób pokrzywdzonych przez występki niektórych duchownych. W życiu niejednokrotnie doświadczał szykan i ataków na swoją osobę, za poglądy i gotowość do działania. Został uhonorowany wieloma odznaczeniami, m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1999), Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2006), Krzyżem Wolności i Solidarności (2016), Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości (2019), Medalem „Pro Bono Poloniae” (2019) i innymi.

Zmarł 9 stycznia bieżącego roku. 17–18 stycznia 2024 roku odbyły się uroczystości pogrzebowe ks. Tadeusza. Spoczął na cmentarzu parafialnym w Rudawie pod Krakowem.

Ze względu na jego działalność obejmującą tak wiele dziedzin życia może być wspominany jako opozycjonista z czasów komunizmu, niezłomny pomimo prześladowań, aktywny działacz społeczności ormiańskiej, człowiek zasłużony dla spraw kresowych, niestrudzony w walce o pamięć dla ofiar Rzezi Wołyńskiej, społecznik, zawsze gotowy wspomagać bezsilnych, pisarz i poeta, nie zapominając wszakże o doniosłości kapłańskiego powołania i roli duszpasterza. Był doceniany przez różne środowiska, czasem nawet niespodziewanie. Miał też dwa honorowe obywatelstwa: Zielonej Góry i Zgierza. Krakowianie zapamiętają go zawsze pomagającego słabszym jako prezes Fundacji im. Brata Alberta. Corocznie uczestniczył aktywnie w odbywającej się na Rynku Głównym wigilii dla osób bezdomnych i potrzebujących.

Czuł się Ormianinem i poświęcał sprawom ormiańskim najlepsze chwile swego życia. Dosłownie lgnął do Ormian w Krakowie, a Ormianie lgnęli do niego. Języka przodków ze strony matki zaczął się uczyć dopiero w wieku czterdziestu kilku lat, ale pięknie brzmiał jego głos, gdy recytował Msze święte. Jeździł sprawować liturgię ormiańską w różne strony Polski, a najczęściej odprawiał Msze św. w kościele Miłosierdzia Bożego przy ul. Smoleńsk. Był łącznikiem dwu ormiańskich imigracji: tej starej, w dużej mierze spolonizowanej i często zajmującej w naszej hierarchii wysokie pozycje z najnowszą emigracją, która pozostaje na dorobku. Gdy tylko spostrzegł, że poznany Ormianin na to zasługuje, głosił dumę z takiego pokrewieństwa. Bardzo często odwiedzał prof. Marka Eminowicza, by wspólnie zgłębiać wiedzę o rodakach. Najbardziej dumny był z wielkiego XIX-wiecznego ormiańskiego poety i jezuity Karola Antoniewicza. Najgłębiej przeżywał ludobójstwo Ormian z czasów pierwszej wojny światowej i widział ich bliźniacze okrucieństwo z ludobójstwem dokonanym na Polakach przez bandy ukraińskie na naszych Kresach. Był niestrudzony i nie do zastraszenia w wyrażaniu prawdy o historii tamtych ofiar podłego okrucieństwa.

„Rzeczpospolita” na śmierć ks. Tadeusza zareagowała słowami: Odszedł ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Różne rzeczy można byłoby o nim powiedzieć. Przez jednych był kochany i uwielbiany, przez innych wręcz znienawidzony. Jedno powiedzieć trzeba: był w jakimś sensie sumieniem polskiego Kościoła.

W Onet-Wiadomości wspomniano, że na pierwszy telefon ks. Isakowicz-Zaleski zareagował negatywnie, mówiąc: Nie będę kolaborował z niemieckim portalem. Z takim donosicielstwem walczę przez całe życie. Proszę do mnie więcej nie dzwonić, ale w kolejnych rozmowach kontakty potoczyły się dobrze i owocnie.

Nie można go było zaklasyfikować do żadnego z mediów. Nie był przypisany do żadnej z partii, choć podkreślał, że odcina się od tych z PRL-owskim rodowodem, a popierał z nadzieją kolejno różne i się na nich zawodził.
Jedna z najważniejszych lekcji, jaką nam przekazał, brzmi: bezbronni i najsłabsi są źródłem bezinteresownej i czystej miłości. Z nimi, kruchymi i maluczkimi, nasz świat staje się bardziej ludzki – podkreślił w homilii bp Damian Muskus.

Artykuł z kwartalnika „Cracovia Leopolis”,
nr 1 (114) 2024